Chyba bardzo dobrze zdajemy sobie sprawę z faktu, że bez treści nasz blog jest nic nie warty. Może być kolorowy, stworzony skomplikowaną metodą Flashową, dobrze wypozycjonowany – nie spełni to jednak oczekiwanych rezultatów. Naszym głównym celem jest czytelnik. Bez odwiedzających nie mamy nawet co liczyć na jakikolwiek zarobek. Takich ludzi przyciągniemy do siebie jedynie wysokowartościową i w pełni funkcjonalną treścią.
|
Nie każdy jednak nadaje się do pisania bogatych artykułów, opatrzonych w różnorodne udoskonalenia stylistyczne i elementy perswazji. Czy taka osoba ma już sobie dać spokój? Oczywiście, że nie. Brak wykwalifikowanych umiejętności pisania nie oznacza wcale, że nasz blog będzie nieciekawy. Możemy mieć świetne pomysły, lub… dostęp do świetnych artykułów.
|
SKĄD CZERPAĆ TREŚCI NA WŁASNEGO BLOGA?
A) Opcja podstawowa – „myśląca głowa”;
Czyli radź sobie sam, korzystaj z własnych umiejętności redaktorskich i rozbudowanej wyobraźni. Należy pamiętać o tym, że artykuł najbardziej wartościowy pochodzi z własnej głowy. Bo któż lepiej przekaże to, co chcemy w tym momencie powiedzieć światu. Wartościowa treść nie musi być od razu wielkim dziełem – informacja sprzeda się sama, treść jest tylko jej otoczką. Stworzyłeś bloga, więc masz już zapewne w myślach ideę, która powinna doprowadzić Cię na szczyty wyszukiwarek. Wiesz o czym chcesz pisać i w jaki sposób chcesz osiągnąć sukces. Wystarczy uwierzyć w siebie.
|
B) Artykuły do przedruku – z małym „akuku”;
Na dzień dzisiejszy istnieje w sieci wiele serwisów internetowych, oferujących darmowe artykuły autorskie do przedruku. Górują w tej dziedzinie: artelis.pl oraz publikuj.org. Użyteczność dla bloga jest sprawdzona i często polecana, choć niezupełnie skuteczna i przyciągająca rzesze czytelników. Wiele artykułów znajdujących się w tych serwisach nie spełnia nawet w kilku procentach naszych oczekiwań. Teksty, które się tam znajdują, zazwyczaj są tworzone tylko dla linków odsyłających, które należy umieścić na swoim blogu razem z kopiowanym artykułem. Już nawet wyszukiwarki internetowe patrzą na tego typu artykuły dosyć niechętnie (treści powielane są ignorowane). Oczywiście czasami możemy natrafić na złotą rybkę, która poruszy czytelnika i rozpędzi wir w komentarzach.
|
C) Gościnne wpisy (obcych popisy);
Dosyć prężnie i chętnie wykorzystywana forma zdobywania treści na własnego bloga. Przy wpisach gościnnych mamy pewność, że przesłany nam artykuł jest autorski. Sami możemy sprawdzić jego przydatność i wartość merytoryczną, publikować go lub nie publikować. Ostatecznie każdy jest zadowolony – my, że posiadamy dobry artykuł za darmo, autor, że dzięki swojemu dziełu może się zareklamować na stronie osoby, u której dokonano publikacji.
|
D) Teksty na darmowej licencji;
Opcja, którą wykorzystuje się lub nie, w zależności od obieranego tematu przewodniego bloga. Tego typu teksty możemy pobrać przykładowo z Wikipedii, która działa na licencji GNU FDL. Dzięki temu każdy piszący bloga, może do woli korzystać z treści zamieszczonych w portalu wikipedia.pl, dowolnie je edytować, kopiować i publikować. Istnieje jednak kluczowa zasada – artykuły, w których znajdują się fragmenty tekstu z Wikipedii, automatycznie działają na tej samej licencji. Prowadzi to do tego, że przeciętny Kowalski, prowadzący bloga, może w pełni legalnie skopiować nasze artykuły i przekleić je na swojego bloga.
|
E) Teksty na zamówienie;
Oprócz poszukiwania tekstu możemy również odnaleźć osobę, która będzie zapewniała treści dla naszego bloga. Jednak nic za darmo – przykładowy średnio zaawansowany copywriter tworzy tego typu teksty w cenach około 15-20 złotych za 1000 znaków ze spacją. Oczywiście zdarzają się i dużo atrakcyjniejsze oferty, ale – jaka zapłata, taki artykuł. Czasem więc warto zlecić porządny tekst, który przyciągnie do siebie setki zaciekawionych czytelników, niż kilkanaście, które mają bardzo niską wartość zarówno dla odwiedzającego, jak i dla wyszukiwarek. Czy warto? A czy mamy pewność, że nasza inwestycja w teksty kiedyś się zwróci?
|
F) Autoblogi – artykuły z dalszej drogi;
Tworzenie autoblogów jest opcją korzystną przede wszystkim dla pozycjonerów, tworzących własne zaplecza tematyczne, którzy nie mają czasu na pisanie interesujących tekstów, bo nie jest im to do niczego potrzebne. W najprostszym przykładzie uruchamiamy specjalny kanał RRS, który w kilka minut przesyła z innych źródeł informacji na nasz blog ciekawe treści informacyjne. I co najważniejsze – nie musimy niczego inwestować i pisać. Wszystko jest podane na talerzu. Wspominałem już jednak o niskiej wartości tego typu artykułów, w szczególności dla internetowych wyszukiwarek. Można jednak uruchomić na naszym blogu specjalne wtyczki, które delikatnie edytują i retuszują poszczególne frazy artykułu, by tekst choć w małym stopniu stał się unikalnym. Korzystanie z wtyczek jest legalne. Kradzież artykułów przez kanał RSS niestety nie.
Zapełnianie bloga treścią.
Chyba bardzo dobrze zdajemy sobie sprawę z faktu, że bez treści nasz blog jest nic nie warty. Może być kolorowy, stworzony skomplikowaną metodą Flashową, dobrze wypozycjonowany – nie spełni to jednak oczekiwanych rezultatów. Naszym głównym celem jest czytelnik. Bez odwiedzających nie mamy nawet co liczyć na jakikolwiek zarobek. Takich ludzi przyciągniemy do siebie jedynie wysokowartościową i w pełni funkcjonalną treścią.
|
Nie każdy jednak nadaje się do pisania bogatych artykułów, opatrzonych w różnorodne udoskonalenia stylistyczne i elementy perswazji. Czy taka osoba ma już sobie dać spokój? Oczywiście, że nie. Brak wykwalifikowanych umiejętności pisania nie oznacza wcale, że nasz blog będzie nieciekawy. Możemy mieć świetne pomysły, lub… dostęp do świetnych artykułów.
|
SKĄD CZERPAĆ TREŚCI NA WŁASNEGO BLOGA?
A) Opcja podstawowa – „myśląca głowa”;
Czyli radź sobie sam, korzystaj z własnych umiejętności redaktorskich i rozbudowanej wyobraźni. Należy pamiętać o tym, że artykuł najbardziej wartościowy pochodzi z własnej głowy. Bo któż lepiej przekaże to, co chcemy w tym momencie powiedzieć światu. Wartościowa treść nie musi być od razu wielkim dziełem – informacja sprzeda się sama, treść jest tylko jej otoczką. Stworzyłeś bloga, więc masz już zapewne w myślach ideę, która powinna doprowadzić Cię na szczyty wyszukiwarek. Wiesz o czym chcesz pisać i w jaki sposób chcesz osiągnąć sukces. Wystarczy uwierzyć w siebie.
|
B) Artykuły do przedruku – z małym „akuku”;
Na dzień dzisiejszy istnieje w sieci wiele serwisów internetowych, oferujących darmowe artykuły autorskie do przedruku. Górują w tej dziedzinie: artelis.pl oraz publikuj.org. Użyteczność dla bloga jest sprawdzona i często polecana, choć niezupełnie skuteczna i przyciągająca rzesze czytelników. Wiele artykułów znajdujących się w tych serwisach nie spełnia nawet w kilku procentach naszych oczekiwań. Teksty, które się tam znajdują, zazwyczaj są tworzone tylko dla linków odsyłających, które należy umieścić na swoim blogu razem z kopiowanym artykułem. Już nawet wyszukiwarki internetowe patrzą na tego typu artykuły dosyć niechętnie (treści powielane są ignorowane). Oczywiście czasami możemy natrafić na złotą rybkę, która poruszy czytelnika i rozpędzi wir w komentarzach.
|
C) Gościnne wpisy (obcych popisy);
Dosyć prężnie i chętnie wykorzystywana forma zdobywania treści na własnego bloga. Przy wpisach gościnnych mamy pewność, że przesłany nam artykuł jest autorski. Sami możemy sprawdzić jego przydatność i wartość merytoryczną, publikować go lub nie publikować. Ostatecznie każdy jest zadowolony – my, że posiadamy dobry artykuł za darmo, autor, że dzięki swojemu dziełu może się zareklamować na stronie osoby, u której dokonano publikacji.
|
D) Teksty na darmowej licencji;
Opcja, którą wykorzystuje się lub nie, w zależności od obieranego tematu przewodniego bloga. Tego typu teksty możemy pobrać przykładowo z Wikipedii, która działa na licencji GNU FDL. Dzięki temu każdy piszący bloga, może do woli korzystać z treści zamieszczonych w portalu wikipedia.pl, dowolnie je edytować, kopiować i publikować. Istnieje jednak kluczowa zasada – artykuły, w których znajdują się fragmenty tekstu z Wikipedii, automatycznie działają na tej samej licencji. Prowadzi to do tego, że przeciętny Kowalski, prowadzący bloga, może w pełni legalnie skopiować nasze artykuły i przekleić je na swojego bloga.
|
E) Teksty na zamówienie;
Oprócz poszukiwania tekstu możemy również odnaleźć osobę, która będzie zapewniała treści dla naszego bloga. Jednak nic za darmo – przykładowy średnio zaawansowany copywriter tworzy tego typu teksty w cenach około 15-20 złotych za 1000 znaków ze spacją. Oczywiście zdarzają się i dużo atrakcyjniejsze oferty, ale – jaka zapłata, taki artykuł. Czasem więc warto zlecić porządny tekst, który przyciągnie do siebie setki zaciekawionych czytelników, niż kilkanaście, które mają bardzo niską wartość zarówno dla odwiedzającego, jak i dla wyszukiwarek. Czy warto? A czy mamy pewność, że nasza inwestycja w teksty kiedyś się zwróci?
|
F) Autoblogi – artykuły z dalszej drogi;
Tworzenie autoblogów jest opcją korzystną przede wszystkim dla pozycjonerów, tworzących własne zaplecza tematyczne, którzy nie mają czasu na pisanie interesujących tekstów, bo nie jest im to do niczego potrzebne. W najprostszym przykładzie uruchamiamy specjalny kanał RRS, który w kilka minut przesyła z innych źródeł informacji na nasz blog ciekawe treści informacyjne. I co najważniejsze – nie musimy niczego inwestować i pisać. Wszystko jest podane na talerzu. Wspominałem już jednak o niskiej wartości tego typu artykułów, w szczególności dla internetowych wyszukiwarek. Można jednak uruchomić na naszym blogu specjalne wtyczki, które delikatnie edytują i retuszują poszczególne frazy artykułu, by tekst choć w małym stopniu stał się unikalnym. Korzystanie z wtyczek jest legalne. Kradzież artykułów przez kanał RSS niestety nie.
Podobne wpisy: