Archive for Czerwiec, 2010

Czerwiec 21st, 2010

Translations – żyła złota dla każdego poligloty.

Każdy z nas zna swój ojczysty język. Jest on prosty, zrozumiały i przejrzysty. Jednak na tym nie koniec, bowiem w dzisiejszych czasach, gdzie coraz trudniej o normalną pracę (generującą satysfakcjonujące nas wynagrodzenie), jeden język to za mało.

|

No i się stało…

Większość uczniów w naszym kraju już od najmłodszych lat jest faszerowana językami obcymi. Rodzice od małego wmawiają, że bez pracy nie ma kołaczy. Nauczyciele zaś, że bez dodatkowego języka, człowiek w przyszłości kuśtyka. A chyba nikt z nas nie chciałby w przyszłości być ułomnym człowiekiem(na własne życzenie).

|

Dlatego też dam sobie twardy dysk wyczyścić (ręki odciąć szkoda), że większość z tutejszych bywalców ma język angielski w mniejszym lub większym stopniu opanowany. Dla tych też ludzi pada dziś kolejna propozycja zarobienia dodatkowych pieniędzy, bez konieczności opuszczania progu własnego mieszkania.

|

TŁUMACZENIE TEKSTÓW NA JĘZYK OBCY

Od czego zacząć? Przede wszystkim od uświadomienia sobie, czy aby na pewno jesteśmy w stanie sprostać zleceniom, które czekają na nas w niejednym serwisie internetowym, promującym tłumaczy obcojęzycznych w sieci.

Gdy już jesteśmy pewni swoich umiejętności lingwistycznych, należy się zastanowić nad tym, jaka kwota pieniężna będzie dla nas w pełni satysfakcjonująca. Oczywiście należy wziąć pod uwagę fakt, że dopiero zaczynamy, więc cena naszej usługi powinna być współmierna nie tylko do naszych rzeczywistych możliwości, ale i do doświadczenia, które uzyskaliśmy przy współpracy ze zleceniodawcami w sieci. Mówiąc jaśniej, na początku powinniśmy się skupić na pozytywnych opiniach i budujących komentarzach w naszym kierunku, które napędzą machinę zainteresowanych klientów.

|

Następnym krokiem jest wybór odpowiedniego serwisu, w którym moglibyśmy się zaprezentować i zaoferować nasze usługi. Tutaj mamy do wyboru kilka opcji: e-tlumacze.net, pracadodatkowa.pl, wielojezyczny.pl, jezykowiec.pl.

Możliwości jest dużo więcej – warto skorzystać z każdej. Bo im więcej nas w sieci, tym łatwiejszy dostęp mają do nas potencjalni zleceniodawcy.

|

Kolejnym ruchem jest stworzenie perswazyjnej oferty promującej nasze usługi. Należy zadbać o to, by była ona profesjonalnie wykonana i zawierała wyłącznie rzetelne i prawdziwe informacje – prędzej czy później i tak wyjdą nasze niedociągnięcia. Po co potem plątać się w niepotrzebne kłopoty. Czasami warto nawet skorzystać z usług profesjonalnego copywritera, który wie jak trafić w serca i umysły klientów.

|

Na tym etapie nie pozostaje nam już nic innego, jak tylko wykonanie pierwszego zlecenia, usatysfakcjonowanie naszego klienta i zdobycie pozytywnej oceny  za wykonaną pracę.

|

Ile możemy zarobić na tłumaczeniu tekstów w języku obcym?

To zależy od tego:

-jaką kombinację językową oferujemy (dużo wyższe wynagrodzenie możemy zdobyć na tłumaczeniach polsko-holenderskich[średnio 45zł/1000znaków], niż standardowych polsko-angielskich[średnio 20zł/1800znaków]);

-na jaką kwotę wycenimy własną usługę (cena=umiejętności);

-jaką tematykę porusza tekst, który zostanie poddany tłumaczeniu (cena proporcjonalna do poziomu trudności tematu);

- w jakim celu ma zostać użyta przetłumaczona treść (tekst do czasopisma odpowiednio droższy od tekstu pod zaplecze internetowe);

Tak dorabiają studenci, tak dorabiają nauczyciele języków obcych. I często generują przy tym dochody dwukrotnie większe, od ich miesięcznego wynagrodzenia.

|

Nadal twierdzicie, że języka obcego nie warto się uczyć?

Czerwiec 18th, 2010

Tworzymy zespół Copywriterów.

Jeśli już dołączyliśmy do copywriterskiej braci, zdaliśmy sobie pewnie sprawę z tego, że nie jest to wcale zawód trudny, wymagający nadzwyczajnych umiejętności i wiedzy. Przynajmniej na etapie zleceń, dotyczących pisania precli pod presselpages.

Nadchodzi więc pora na małe kombinacje i udoskonalenia, które zwiększą nasze miesięczne zyski.

|

TWORZYMY WŁASNĄ SIEĆ COPYWRITERÓW.

Początkujących copywriterów-amatorów jest w sieci coraz więcej-bo któż nie chciałby dorobić kilkudziesięciu złotych za napisanie kilkunastu artykułów w wolnej chwili. Takich stawek nie oferują nam nawet na stanowiskach hostess, gdzie dodatkowo przez osiem godzin musimy stać z szerokim bananem na twarzy i nogami wchodzącymi nam już…

Taki potencjalny copywriter-amator nie ma bladego pojęcia o tym, jakie powinny być standardowe stawki za przykładowy tekst długości 1000 znaków ze spacją, na wybrany przez zleceniodawcę temat. Dlatego biorą wszystko, co pojawi im się tylko na drodze, otrzymując potem wynagrodzenie niewspółmierne do wykonanej pracy.

|
A jednak na naszym rynku copywriterskim tego typu ludzie się zdarzają i to coraz częściej. Nie znaczy to jednak, że należy ich tępić. Skoro takie stawki są dla nich wystarczające, bardzo dobrze. W końcu najważniejsze jest zadowolenie z pracy i wynikającego z niej zarobku.

Co my – copywriterzy z nieco większym pojęciem o panujących w świecie pisania realiach możemy w tej sytuacji zrobić? Oczywiście wykorzystać ją. I to w taki sposób, by każdy był w pełni usatysfakcjonowany.

Na początku swej przygody z pisaniem pracowałem dla pośrednika, który otrzymywał odgórne zlecenia i rozsyłał jej swojej grupie podporządkowanych copywriterów. Zarabiał z tego tytułu spore pieniądze, a jego praca polegała wyłącznie na poszukiwaniu i rozsyłaniu zleceń, przesyłaniu wykonanych tekstów i realizacji przelewów bankowych. A więc krótko, przyjemnie i bardzo opłacalnie. Nawet dzisiaj nie chce mi zdradzić, ile tak właściwie na mnie zarobił. Zapewne były to sumy bardzo duże. Jestem mu jednak wdzięczny za to, że oswoił mnie z tym biznesem. A zarobione na mnie pieniądze w pełni mu się należały. Przynajmniej teraz tak uważam.

|

Jak zacząć? Przede wszystkim od znalezienia osób, które pracują na stawkach około 1,50 zł za artykuł. Takich osób jest bardzo dużo, ogłaszają się one w portalach aukcyjnych, o których była już mowa w artykule: „Gdzie szukać zleceń Copywritingowych”. Oferując im przykładową stawkę o 20 groszy wyższą i zapewniając ich przy tym o sporej tygodniowej ilości zleceń do obsadzenia, z całą pewnością skuszą się na wysnutą przez nas propozycję.

|

Następnym krokiem jest poszukiwanie zleceń na własną rękę, gdzie oferty oscylują wokół 3-4 złotych za artykuł. Jak łatwo wyliczyć, na każdym artykule zarobimy 2 złote 30 groszy, a więc nawet nieco więcej niż nasz podwykonawca. Należy również wziąć pod uwagę fakt, że potencjalni zleceniodawcy w przypadku precli, zamawiają jednorazowo nawet do 100 artykułów! Policzmy teraz jaki będzie nasz zysk. A co w przypadku, jeśli takich zleceń pojawi się w miesiącu kilkanaście? Będziemy musieli zadbać tylko o to, by zwiększyć nasze moce przerobowe przez poszerzenie sieci podległych nam copywriterów.

|

Na takiej zasadzie działa już kilkudziesięciu e-biznesmenów. Nie musisz mieć nawet żadnej wiedzy o pisaniu – ważne, że wiedzę tę posiadają pracujący dla Ciebie podwykonawcy.

Co z umowami i rozliczeniami?

W tej branży większość początkujących działa bez umów. No bo który młody i niedoświadczony człowiek chciałby się nimi wiązać już na samym początku. Bazujemy wyłącznie na wzajemnym zaufaniu i długiej współpracy. Co do rozliczeń, wykonujemy je standardowo – za pomocą przelewów bankowych. Należy przy tym pamiętać o uczciwości, systematyczności i poważnym podejściu do sprawy. Co zaś, jeżeli chodzi o podatki? Do kwoty 3000 złotych z groszami jesteśmy zwolnieni od odprowadzania należnego Skarbu Państwa podatku. Zaczniemy się tym dopiero martwić, gdy przekroczymy wskazany próg. Będzie to jednak wtedy dla nas bardzo przyjemne zmartwienie.

|

Czy taka forma zarabiania jest moralna? Jak najbardziej. Przecież oferujemy naszemu podwykonawcy wynagrodzenie wyższe od tego, za które obecnie pracuje. Ponadto nabiera on pod naszym okiem doświadczenia, a zlecenia otrzymuje jak na tacy (i to jeszcze z możliwością wyboru). W końcu sam dojdzie do tego, że są korzystniejsze opcje i sam spróbuje swoich sił z własnym zespołem pisarzy.

|

Dodatkowym atutem tego biznesu jest fakt, że możemy również pisać na własną rękę – z niczym nam to przecież nie koliduje. Dzięki temu  powiększymy swoje miesięczne przychody o kolejne kilkaset złotych.

Czerwiec 10th, 2010

E-book – pisanie, wydanie, spieniężanie.

E-book to gratka dla każdego początkującego pisarza-praktyka, który ma doświadczenie w danej tematyce, orientuje się w danym środowisku i chce swą wiedzę przekazać innym ludziom, by ułatwić im skomplikowane życie za symboliczne 20 złotych.

|

PISANIE E-BOOKA

Pisanie e-booka jest jedną z najtrudniejszych i najbardziej czasochłonnych czynności w całej przygodzie z elektroniczno-książkowym biznesem. Nie wszyscy od razu nadają się do pisania praktycznych, internetowych bestsellerów. Jak  poznać, czy my również nie znajdujemy się w tym worku?

Weryfikuje nas przede wszystkim czas. Osoba, która nie nadaje się do pisania e-booka, tak naprawdę nigdy go nie ukończy. Utworzy pierwsze kilkanaście stron i da sobie spokój. Może po kilku latach znowu wróci do dawnego dzieła, ale w przypadku praktycznych poradników tamtejsza wiedza może być już teraz nic nie warta.

O czym pisać? Przede wszystkim o rzeczach użytecznych, najlepiej osobiście przestudiowanych i sprawdzonych, za których prawdziwość możemy ręczyć własną głową. Wprawiony czytelnik, który jest obeznany w branży, o której aktualnie piszemy, już po przeczytaniu pierwszych kilku stron naszego dzieła bez żadnego problemu zidentyfikuje, czy mamy pojęcie o tym co piszemy, czy piszemy wyłącznie dla pieniędzy.

E-booki stały się pewnego rodzaju wirtualnymi poradnikami, które mają ułatwić nam życie i pomagać w samodoskonaleniu się w różnych branżach. Tematów do napisania e-booka jest bardzo wiele. Tylko od naszych zainteresowań i analiz natężenia sprzedaży e-booków w danej dziedzinie, zależy nasze ostateczne powodzenie (horda zaciekawionych i głodnych wiedzy klientów, oraz czynnie napływający zarobek ze sprzedaży).

|

WYDANIE E-BOOKA

Po napisaniu e-booka nadchodzi czas na podjęcie kolejnej kluczowej decyzji – czy wydawać, u kogo wydawać i dlaczego by nie wydać na własną rękę. Opcji jest bardzo dużo i każda z nich preferuje inny system zachowania wobec późniejszej sprzedaży i dochodów.

W pierwszej kolejności – czy warto wydać swojego e-booka. A po co tak właściwie wzięliśmy się za jego pisanie? Dla własnej satysfakcji, czy może też po to, by przekazać innym przydatne informacje, które czasem oceniane są przez czytelników na „wagę złota”? Dlaczego mielibyśmy w jednej chwili zapomnieć o tym, co spędzało nam sen z powiek przez ostatnie kilka lub kilkanaście miesięcy? Napisałeś e-booka – wydaj go. Chociażby z czystej ciekawości o prawdopodobieństwo powodzenia w odniesieniu pisarskiego sukcesu.

U kogo wydać swojego e-booka? Obecnie działa w sieci kilkanaście profesjonalnych serwisów wydawniczych, lub jak kto woli wydawnictw internetowych, które w bardzo szybkim czasie wprowadzą nasze dzieło na rynek, rozreklamują jego istnienie i sprawią, że  zacznie  generować satysfakcjonujące przychody pieniężne. Do najpopularniejszych wydawnictw internetowych należą z pewnością serwisy: zlotemysli.pl, nexto.pl, e-bookowo.pl.

Co otrzymujemy? Kilkadziesiąt procent prowizji od każdego sprzedanego egzemplarza naszego e-booka, darmową reklamę i target klientów, dodatkową możliwość reklamowania i sprzedaży e-booka na własną rękę, a przede wszystkim święty spokój związany z wszelkimi sprawami papierkowymi, numerami ISBN i innymi. Jedyne co jeszcze możemy zrobić, to tylko oczekiwać na wyniki sprzedaży naszego dzieła, lub podjąć stanowcze kroki w pisaniu kolejnego e-booka.

A może warto wydać e-booka na własną rękę? Wiąże się z tym bardzo duża odpowiedzialność.  Już na samym początku należy się nastawić na poszukiwanie informacji związanych z załatwieniem wszelkich niezbędnych spraw, koniecznych do dopuszczenia naszego e-booka do sprzedaży (korekta tekstów, właściwe formatowanie, wniosek o nadanie numeru ISBN, własna działalność gospodarcza, itd.). Jednym słowem – ciemięga. Do tego dochodzi jeszcze własnoręczna reklama e-booka i stworzenie sklepu internetowego, za pośrednictwem którego będziemy mogli sprzedawać nasze dzieło. Moim zdaniem gra warta świeczki, ale na dużą skalę. Początkującym doradzamy – nie bierzcie się za samodzielne wydawanie.

|

SPIENIĘŻANIE E-BOOKA

Jest to najprzyjemniejsza część przygody z naszym e-bookiem, która trwa czasem nawet i kilkanaście lat. Nasze dzieło zostaje spieniężane przez sprzedawanie i dostarczanie go do klientów. W zależności od tego, którą opcję wydawniczą wybraliśmy, procent od sprzedaży pojedynczego egzemplarza będzie zróżnicowany. Przy pośredniczącym wydawnictwie, dochód z naszego e-booka wynosi zazwyczaj 25-50% od sprzedaży pojedynczej sztuki. Przy własnoręcznym wydawaniu – jest to całkowita kwota, pomniejszona o koszty produkcji, reklamy i podatków. Ponadto, jeżeli jesteśmy samodzielnymi wydawcami naszego dzieła, możemy rozprowadzić e-booka poprzez portale aukcyjne (np. Allegro.pl). Dzięki temu w prosty sposób trafimy do klienta. Należy jednak pamiętać o rozliczaniu się z wygenerowanych dochodów. Już niejeden autor e-booka, który handlował swą internetową książką w sieci został zdradzony przez bliskiego (zazdrosnego) znajomego-konkurenta, który poinformował US o obserwowanych czynnościach, których się dopuszczamy. Dochód, w wysokości 7000 złotych, który udało nam się zarobić, był niczym w porównaniu z kilkudziesięciotysięczną karą, nałożoną nam przez Urząd Skarbowy.

Warto pamiętać, że e-booka pisze się dosyć długo, ale i proporcjonalnie długo pracuje on potem na nasze miesięczne wynagrodzenie. Jest to forma zarabiania warta polecenia dla każdego, kto ma do powiedzenia coś sensownego.

|

NOTA MOTYWACYJNA

Potrafisz coś, z czym inni mogą mieć spore problemy? Jest ci żal, że męczą się z wykonaniem danej czynności, popełniając zazwyczaj kosmetyczne błędy? Podziel się swą wiedzą! Napisz własnego e-booka. To wcale nie jest takie trudne! Niech Twa wiedza nie spoczywa biernie w zakurzonych szufladkach własnego mózgu, z dala od innych ludzi, którzy w tym momencie tak bardzo jej potrzebują. Pomóż innym, a na pewno w niedługim czasie zostaniesz za to nagrodzony satysfakcjonującym wynagrodzeniem.

Czerwiec 6th, 2010

Jak wydać własną książkę?

Pisanie książek jest rzeczą żmudną i długotrwałą. Często zdarza się, że pisarz potrzebuje nawet kilku lat na napisanie dobrego bestsellera, który będzie miał szansę przebicia w zatłoczonym rynku książkowym. Pisze wstępne szkice, potem dochodzi do tego okres tzw. „odleżyn”, po upływie którego całość sprawdza się ponownie. Jeżeli nasza wersja nadal jest interesująca, stoimy na dobrej drodze do osiągnięcia sukcesu. Jeżeli nie, mamy dwa wyjścia – poprawić błędy i nudne fragmenty, lub zacząć od czegoś zupełnie nowego.

|

KROKI POSTĘPOWANIA W PRZYPADKU WYDAWANIA:

Krok I – Obrabianie dzieła.

Pierwszym krokiem, który stanowi główny trzon naszej pisarskiej działalności jest odpowiednie obrobienie tego, co stworzyliśmy. Nasza książka powinna mieć postać pliku w odpowiednio przystosowanym formacie [Microsoft Word(.doc), OpenOffice.org Writer(.odt), Draw(.odg), Scribus (.sla, .scd)], dostosowując się przy tym do ogólnych wymogów wydawnictwa, w którym chcemy wydać nasze dzieło (ustawienia strony, wymiar książki, akapity, wcięcia, dialogi, nagłówki).

Warto również spędzić trochę czasu nad opracowaniem odpowiedniej okładki, która będzie stanowić główną reklamę naszej książki. Możliwości mamy kilka – wykonać ją samodzielnie, zlecić zadanie wybranemu grafikowi, lub zdać się na umiejętności wydawnictwa, które często oferuje tego typu usługi.

|

Krok II – Znalezienie odpowiedniego wydawnictwa.

Po dokładnym przygotowaniu naszego dzieła, przychodzi czas na znalezienie właściwego wydawnictwa. I tutaj zaczynają się schody. Popularne wydawnictwa każdego dnia dostają po kilkaset pozycji książkowych różnych autorów, którzy chcieliby je wydać. Szansa na to, że nasze dzieło zostanie w ogóle przeczytane jest bardzo niewielka. Nie każde wydawnictwo będzie zainteresowane naszym tekstem, otrzymamy wiele odpowiedzi negatywnych (w większości przypadków nawet nas o tym nie informują). Nie ma się jednak co załamywać, na pewno ktoś skusi się na naszą pisarską pozycję – trzeba tylko czasu i ambicji. Jeżeli nie, nasza książka najwidoczniej nie jest warta świeczki i powinniśmy spróbować od nowa.

Początkujący pisarz powinien szukać drogi przebicia w mniej popularnych, aczkolwiek uczciwych wydawnictwach, z którymi można się zapoznać na forum serwisu literackiego -  weryfikatorium.pl, w dziale „Wydawnictwa”.

|

Krok III-Przydzielenie Asystenta.

Większość wydawnictw, natychmiast po pozytywnym rozpatrzeniu naszej propozycji, przydziela nam asystenta, który pośredniczy w kontaktach między „mną” a „nimi”. Pomaga w dokonywaniu korekty tekstów oraz wyboru właściwej okładki dla książki. Razem z nami ustala fragment publikacji do bezpłatnego pobrania, opis publikacji, notę biograficzną autora, oraz cenę sprzedaży publikacji.

|

Krok IV – Spisanie odpowiedniej umowy zawarcia współpracy.

Do najważniejszych aspektów umowy, których powinniśmy bronić za wszelką cenę jest uzyskanie jak najwyższej prowizji ze sprzedanej książki oraz dobrej oferty reklamowania naszego dzieła przez wydawnictwo. Nagminnie zdarzają się sytuacje, że początkowi pisarze za wszelką cenę próbują zarobić na swoim tekście jakiekolwiek pieniądze. Wydawnictwo oferuje im kwotę 70 groszy za sprzedany egzemplarz, a gdy po kilku miesiącach okazuje się, że nasza książka to prawdziwy bestseller, plujemy sobie w brodę, czujemy się oszukani. Należy również dokładnie określić, kiedy książka mogłaby zostać wydana, jaka będzie jej cena finalna, oraz jak wyglądałaby jej promocja na rynku. Najlepsze oferty wydawnictwa sięgają nawet 40% prowizji od sprzedanej sztuki. Jest więc o co walczyć.

Pamiętajmy, że nasze dzieło to prawdziwy unikat, mogący zdobyć furorę wśród czytelników. Świetna książka powstaje czasem raz na kilkanaście lat. Kto wie, czy nie jest to właśnie napisana przez nas pozycja? Dlatego należy szanować to, co stworzyliśmy i wymagać odpowiedniego, uczciwego wynagrodzenia.

|

Krok V – Analiza sprzedażowa i samodzielna promocja.

Bieżące śledzenie wyników sprzedaży naszej książki jest głównym aspektem, od którego zależy nasz końcowy sukces. Czy wydawnictwo rzeczywiście dokłada wszelkich starań, by profesjonalnie rozreklamować naszą książkę? A może w obecnym czasie skupiają się bardziej na innej publikacji zawodowego pisarza, który przedwczoraj ofiarował im swój przyszły bestseller?

Jeżeli mamy jakiekolwiek obawy, najwyższy czas działać na własną rękę. Stwórzmy bloga w tematyce naszej książki, reklamujmy ją na forach, w serwisach społecznościowych. Niech czytelnicy wreszcie o niej usłyszą!

Końcowy efekt będzie zależał już tylko od poziomu naszej książki i powszechnego zainteresowania.

|

Ile na tym zarobimy?

Początkowo nasze zarobki mogą kształtować się w granicach kilku tysięcy złotych w skali roku. Wynagrodzenie to może oczywiście wzrosnąć w zależności od zainteresowania książką. Najlepsi mogą liczyć na dalsze zainteresowanie ze strony wydawnictwa, co przekłada się w większości przypadków na 100 000 złotych premii, mobilizującej pisarza do napisania kolejnych trzech książek pod szyldem wydawnictwa.

Warto pamiętać o tym, że od pierwszej wydanej przez nas książki zależy zazwyczaj nasza późniejsza kariera pisarska.

Zwracajmy uwagę na to, co publikujemy i jaki jest tego sens, a z pewnością osiągniemy tak długo wyczekiwany przez nas sukces.

|

Czy to w ogóle się opłaca? Przecież napisanie takiej książki, to kwestia roku. Do tego dochodzi jeszcze szereg spraw papierkowych, wypraszanie wydawnictw, zagrożenie, że książka nie znajdzie interesantów. Wszystko to jest prawdą.

Ale teraz pomyślmy, że nasza książka jest promowana przez wydawnictwo, cieszy się zainteresowaniem i będzie dla nas generowała zyski rzędu kilku tysięcy złotych miesięcznie przez następne kilka lat.

Warto zaryzykować. Przecież nic nie tracimy.

Czerwiec 2nd, 2010

Od ilu blogów można zacząć zarabiać?

Teorii, dotyczących ilości blogów, które powinniśmy posiadać i aktywnie prowadzić, by zarobić satysfakcjonującą nas ilość pieniędzy, jest tyle co blogerów.

|

Część piszących uważa, że wystarczy nam wyłącznie jeden dobrze prosperujący blog, poruszający interesujący temat, inni zaś twierdzą, że o wiele szybciej i łatwiej można zarobić pieniądze z kilku blogów tematycznych, które wcale nie muszą być aż tak profesjonalne.

Jedno jest jednak pewne – o wiele trudniej wygenerować kilkutysięczne zyski z jednego bloga, niż w przypadku, gdy mamy ich kilka lub kilkanaście.

Oczywiście wszystko zależy od tego, jaki rodzaj reklamowania zastosowaliśmy na naszym blogu, czy dodatkowo oferujemy użytkownikom witryny jakieś płatne kursy, oraz jaką miesięczną liczbę unikalnych użytkowników uda nam się przyciągnąć do naszego ogródka.

|

OPCJA PIERWSZA – JEDEN, DOBRZE PROSPERUJĄCY BLOG.

Jest to opcja dla wszystkich specjalistów w swej dziedzinie, których wiedza zdaje się być nieocenioną dla wielu użytkowników, krążących w sieci. Taki „ekspert” prowadzi bloga w tematyce, w której czuje się jak ryba w wodzie, używa własnej wiedzy i tworzy unikalne, niepowtarzalne i pełnowartościowe artykuły, których potencjalny czytelnik nie znajdzie nigdzie indziej. Do tego reklama firm, które działają w opisywanej przez nas branży, kilka subiektywnych ocen i porad, jak poradzić sobie w danej sytuacji.

Czeka nas zatem dużo pracy i wkładu własnego. Artykuły będą musiały cechować się wysoką jakością i użytecznością dla czytelnika. Oprócz tego mamy dosyć ograniczone pole manewru, jeżeli chodzi o reklamę. Nie umieścimy przecież reklamy bielizny na blogu, rozprawiającym o budownictwie. Oprócz tego istnieje ryzyko, że po kilku latach pisania najzwyczajniej zabraknie nam już pomysłów na kolejne tematy artykułów.

|

OPCJA DRUGA – KILKA BLOGÓW RÓŻNEJ MAŚCI.

Druga opcja przeznaczona jest dla osób wszechstronnych, które czują się dobrze w kilku dziedzinach, nie posiadając przy tym dziedziny wiodącej. Choć tego typu działania wiążą się zazwyczaj z większą inwestycją – kilka blogów, to kilka domen, kilka różnych templatek, za które trzeba dodatkowo zapłacić, to czasem warto zaryzykować. Tym bardziej, że opcja kilku blogów daje większe prawdopodobieństwo na szybki zysk, a co za tym idzie zwrot zainwestowanych pieniędzy.

Przykładowo możemy utworzyć blog o zarabianiu pieniędzy, kredytach, diecie i filmach, które ostatnio widzieliśmy w kinie. Opcji jest kilkadziesiąt i tylko od nas zależy w czym czujemy się w miarę pewnie i o czym będziemy mogli pisać przez kilka lat, nie zanudzając przy tym czytelnika na śmierć.

Atutem tego typu opcji jest przede wszystkim możliwość użycia różnorodnych form reklamy – na blogu o kredytach możemy reklamować kredyty, przy diecie – nowe suplementy, czy poradniki o tym, jak schudnąć. Dzięki temu już po kilku miesiącach funkcjonowania naszych blogów będziemy wiedzieli, które z nich przynoszą największe zyski i którym warto poświęcić większą ilość wolnego czasu.

|

Osobiście polecałbym wybór opcji drugiej, która jest pewniejsza i daje nam większe pole manewru. Prowadząc jednego bloga jesteśmy narażeni na to, że po kilku miesiącach funkcjonowania może się okazać, że nasza tematyka do nikogo nie przemawia, a reklamodawcy omijają nasz blog szerokim łukiem.

Kilka miesięcy ciężkiej pracy pójdzie wtedy na marne.

|

A Wy, Drodzy Czytelnicy?

Która opcja bardziej do Was przemawia?

A może prowadzicie już piśmienniczą działalność, opartą na jednej z opisanych powyżej zasad?

Czekam na komentarze.