piątek, Czerwiec 18th, 2010

Tworzymy zespół Copywriterów.

Jeśli już dołączyliśmy do copywriterskiej braci, zdaliśmy sobie pewnie sprawę z tego, że nie jest to wcale zawód trudny, wymagający nadzwyczajnych umiejętności i wiedzy. Przynajmniej na etapie zleceń, dotyczących pisania precli pod presselpages.

Nadchodzi więc pora na małe kombinacje i udoskonalenia, które zwiększą nasze miesięczne zyski.

|

TWORZYMY WŁASNĄ SIEĆ COPYWRITERÓW.

Początkujących copywriterów-amatorów jest w sieci coraz więcej-bo któż nie chciałby dorobić kilkudziesięciu złotych za napisanie kilkunastu artykułów w wolnej chwili. Takich stawek nie oferują nam nawet na stanowiskach hostess, gdzie dodatkowo przez osiem godzin musimy stać z szerokim bananem na twarzy i nogami wchodzącymi nam już…

Taki potencjalny copywriter-amator nie ma bladego pojęcia o tym, jakie powinny być standardowe stawki za przykładowy tekst długości 1000 znaków ze spacją, na wybrany przez zleceniodawcę temat. Dlatego biorą wszystko, co pojawi im się tylko na drodze, otrzymując potem wynagrodzenie niewspółmierne do wykonanej pracy.

|
A jednak na naszym rynku copywriterskim tego typu ludzie się zdarzają i to coraz częściej. Nie znaczy to jednak, że należy ich tępić. Skoro takie stawki są dla nich wystarczające, bardzo dobrze. W końcu najważniejsze jest zadowolenie z pracy i wynikającego z niej zarobku.

Co my – copywriterzy z nieco większym pojęciem o panujących w świecie pisania realiach możemy w tej sytuacji zrobić? Oczywiście wykorzystać ją. I to w taki sposób, by każdy był w pełni usatysfakcjonowany.

Na początku swej przygody z pisaniem pracowałem dla pośrednika, który otrzymywał odgórne zlecenia i rozsyłał jej swojej grupie podporządkowanych copywriterów. Zarabiał z tego tytułu spore pieniądze, a jego praca polegała wyłącznie na poszukiwaniu i rozsyłaniu zleceń, przesyłaniu wykonanych tekstów i realizacji przelewów bankowych. A więc krótko, przyjemnie i bardzo opłacalnie. Nawet dzisiaj nie chce mi zdradzić, ile tak właściwie na mnie zarobił. Zapewne były to sumy bardzo duże. Jestem mu jednak wdzięczny za to, że oswoił mnie z tym biznesem. A zarobione na mnie pieniądze w pełni mu się należały. Przynajmniej teraz tak uważam.

|

Jak zacząć? Przede wszystkim od znalezienia osób, które pracują na stawkach około 1,50 zł za artykuł. Takich osób jest bardzo dużo, ogłaszają się one w portalach aukcyjnych, o których była już mowa w artykule: „Gdzie szukać zleceń Copywritingowych”. Oferując im przykładową stawkę o 20 groszy wyższą i zapewniając ich przy tym o sporej tygodniowej ilości zleceń do obsadzenia, z całą pewnością skuszą się na wysnutą przez nas propozycję.

|

Następnym krokiem jest poszukiwanie zleceń na własną rękę, gdzie oferty oscylują wokół 3-4 złotych za artykuł. Jak łatwo wyliczyć, na każdym artykule zarobimy 2 złote 30 groszy, a więc nawet nieco więcej niż nasz podwykonawca. Należy również wziąć pod uwagę fakt, że potencjalni zleceniodawcy w przypadku precli, zamawiają jednorazowo nawet do 100 artykułów! Policzmy teraz jaki będzie nasz zysk. A co w przypadku, jeśli takich zleceń pojawi się w miesiącu kilkanaście? Będziemy musieli zadbać tylko o to, by zwiększyć nasze moce przerobowe przez poszerzenie sieci podległych nam copywriterów.

|

Na takiej zasadzie działa już kilkudziesięciu e-biznesmenów. Nie musisz mieć nawet żadnej wiedzy o pisaniu – ważne, że wiedzę tę posiadają pracujący dla Ciebie podwykonawcy.

Co z umowami i rozliczeniami?

W tej branży większość początkujących działa bez umów. No bo który młody i niedoświadczony człowiek chciałby się nimi wiązać już na samym początku. Bazujemy wyłącznie na wzajemnym zaufaniu i długiej współpracy. Co do rozliczeń, wykonujemy je standardowo – za pomocą przelewów bankowych. Należy przy tym pamiętać o uczciwości, systematyczności i poważnym podejściu do sprawy. Co zaś, jeżeli chodzi o podatki? Do kwoty 3000 złotych z groszami jesteśmy zwolnieni od odprowadzania należnego Skarbu Państwa podatku. Zaczniemy się tym dopiero martwić, gdy przekroczymy wskazany próg. Będzie to jednak wtedy dla nas bardzo przyjemne zmartwienie.

|

Czy taka forma zarabiania jest moralna? Jak najbardziej. Przecież oferujemy naszemu podwykonawcy wynagrodzenie wyższe od tego, za które obecnie pracuje. Ponadto nabiera on pod naszym okiem doświadczenia, a zlecenia otrzymuje jak na tacy (i to jeszcze z możliwością wyboru). W końcu sam dojdzie do tego, że są korzystniejsze opcje i sam spróbuje swoich sił z własnym zespołem pisarzy.

|

Dodatkowym atutem tego biznesu jest fakt, że możemy również pisać na własną rękę – z niczym nam to przecież nie koliduje. Dzięki temu  powiększymy swoje miesięczne przychody o kolejne kilkaset złotych.

Podobne wpisy:

    Brak podobnych wpisów

Category: Wiedza
You can follow any responses to this entry through the RSS 2.0 feed. You can leave a response, or trackback from your own site.
  • *

    Spam protection by WP Captcha-Free