Jak już pewnie zauważyliście, wczoraj usunąłem wtyczkę Blipa.
Co prawda analiza tego narzędzia miała potrwać co najmniej miesiąc, ale już dwa tygodnie wystarczyły, by wywalić go z naszego bloga na zbity… blip.
Może postąpiłem zbyt pochopnie, ale w niszy, której tematykę poruszam na blogu, wtyczka ta okazała się przeciętna i jednocześnie pracochłonna.
Jakie wnioski nasuwają się po tej kilkunastodniowej, opłakanej w skutkach przygodzie?
|
1.BLIP – Bardzo Lipny Inicjator Publiki.
W niszy, w której działa blog „Zarabianie-Freelance”, niestety istnieje bardzo znikoma poczytność w blipowej społeczności. Może i z jednej strony jest to częściowo moje niedociągnięcie, bo zamiast drążyć temat powierzchownych możliwości zarabiania, skupiłem się bardziej na dokładnej analizie i wnikliwych poradach, dotyczących rozwoju sugerowanych biznesów.
|
2. Ktoś pisze co 5 minut na GG? Nie, to tylko Blip.
Spróbowałem na własnej skórze i szczerze muszę przyznać, że po pewnym czasie staje się to bardzo denerwujące. Wyskakujące co kilka minut na GG komendy promujące nowe tematy spowodowały, że w końcu całkowicie zignorowałem przychodzące wiadomości. Jeżeli inni postępują w taki sam sposób jak ja, nie dziwię się, że moje wiadomości trafiały w próżnię.
|
3. Dobry tytuł i… nic poza tym.
Po w miarę wnikliwej analizie artykułów, pochodzących z interesującego mnie zakresu tematyki, stwierdzam, że większość z nich opierała się na zasadzie: MANIPULACYJNY TYTUŁ -> WEJŚCIE NA STRONĘ -> WYSYPISKO REKLAM z daremną treścią artykułu -> NIEZADOWOLENIE.
|
4. Dużo zachodu, mało wartości.
Po rezygnacji z informowania mnie o nowych artykułach przez komunikator, pozostała opcja logowania bezpośrednio na stronie Blipa. A tam przebijanie się przez milion różnych treści, z których większość nie jest nawet nawiedzana przez BOTy wyszukiwarek. Dodatkowo jeszcze wtyczka na naszej stronie, w której widnieją suche linki do artykułów (na co to czytelnikowi naszego bloga?!).
|
Podsumowując:
Blip, jako narzędzie pozyskiwania małej liczby czytelników może być.
Jako źródło utrzymania kontaktu z użytkownikami, którzy nie są naszymi czytelnikami, może być.
Jako wtyczka na naszej stronie internetowej: NIE.
.
Może przyjdzie czas, że jeszcze kiedyś się z nim przeproszę i na nowo zaadoptuję go do zarabiania-freelance. Jednak na dzień dzisiejszy dziękuję i pozdrawiam. Blip, blip.
Daremny Blipa efekt – usuwam ten defekt.
Jak już pewnie zauważyliście, wczoraj usunąłem wtyczkę Blipa.
Co prawda analiza tego narzędzia miała potrwać co najmniej miesiąc, ale już dwa tygodnie wystarczyły, by wywalić go z naszego bloga na zbity… blip.
Może postąpiłem zbyt pochopnie, ale w niszy, której tematykę poruszam na blogu, wtyczka ta okazała się przeciętna i jednocześnie pracochłonna.
Jakie wnioski nasuwają się po tej kilkunastodniowej, opłakanej w skutkach przygodzie?
|
1. BLIP – Bardzo Lipny Inicjator Publiki.
W niszy, w której działa blog „Zarabianie-Freelance”, niestety istnieje bardzo znikoma poczytność w blipowej społeczności. Może i z jednej strony jest to częściowo moje niedociągnięcie, bo zamiast drążyć temat powierzchownych możliwości zarabiania, skupiłem się bardziej na dokładnej analizie i wnikliwych poradach, dotyczących rozwoju sugerowanych biznesów.
|
2. Ktoś pisze co 5 minut na GG? Nie, to tylko Blip.
Spróbowałem na własnej skórze i szczerze muszę przyznać, że po pewnym czasie staje się to bardzo denerwujące. Wyskakujące co kilka minut na GG komendy promujące nowe tematy spowodowały, że w końcu całkowicie zignorowałem przychodzące wiadomości. Jeżeli inni postępują w taki sam sposób jak ja, nie dziwię się, że moje wiadomości trafiały w próżnię.
|
3. Dobry tytuł i… nic poza tym.
Po w miarę wnikliwej analizie artykułów, pochodzących z interesującego mnie zakresu tematyki, stwierdzam, że większość z nich opierała się na zasadzie: MANIPULACYJNY TYTUŁ -> WEJŚCIE NA STRONĘ -> WYSYPISKO REKLAM z daremną treścią artykułu -> NIEZADOWOLENIE.
|
4. Dużo zachodu, mało wartości.
Po rezygnacji z informowania mnie o nowych artykułach przez komunikator, pozostała opcja logowania bezpośrednio na stronie Blipa. A tam przebijanie się przez milion różnych treści, z których większość nie jest nawet nawiedzana przez BOTy wyszukiwarek. Dodatkowo jeszcze wtyczka na naszej stronie, w której widnieją suche linki do artykułów (na co to czytelnikowi naszego bloga?!).
|
Podsumowując:
Blip, jako narzędzie pozyskiwania małej liczby czytelników może być.
Jako źródło utrzymania kontaktu z użytkownikami, którzy nie są naszymi czytelnikami, może być.
Jako wtyczka na naszej stronie internetowej: NIE.
Może przyjdzie czas, że jeszcze kiedyś się z nim przeproszę i na nowo zaadoptuję go do zarabiania-freelance. Jednak na dzień dzisiejszy dziękuję i pozdrawiam. Blip, blip.
Podobne wpisy: