Czy Copywriter z Polski może myśleć o poszerzaniu swej działalności o rynki zagraniczne?
Z takim pytaniem błąka się niejeden piszący rodak, wabiony zagranicznymi stawkami za teksty reklamowe.
Jednak czy takie osoby, jak ja czy ty posiadają realną szansę, by zaistnieć w świecie zagranicznych „gwiazd pióra”?
Przecież nie znamy panujących tam realiów, nie wiemy, w jaki sposób zachowują się Klienci, których my przypominać będziemy dopiero za kilka albo kilkanaście lat.
Czy to nam w czymś przeszkadza?
|
Teoretycznie nie powinno w przypadkach, gdy posiadamy głowę pełną pomysłów i cechujemy się ponadczasową kreatywnością i dobrze rozwiniętą wyobraźnią.
Jeżeli nawet praca ta wymagałaby przestudiowania pewnych aspektów, myślę, że oferowane nam potem pieniądze byłyby dobrą motywacją.
|
Dodatkowym plusem jest fakt, że jeśli już teraz przestawimy się jako copywriterzy na zagraniczne rynki, to gdy nowe trendy zagoszczą w naszym kraju, będziemy mieli na tyle duże doświadczenie i wykreowane referencje, że bez problemu zawojujemy polskim rynkiem reklamowym.
|
A co, jeżeli nie znamy języka, a umiejętności pozwalają nam zaskoczyć każdego klienta na świecie?
Wtedy możemy podjąć współpracę z wprawionym tłumaczem, który dokładnie odwzoruje wszystkie nasze myśli na ichniejszy język.
Czy będzie się to opłacało?
Realnie zakładając, że średniej wielkości szkocka firma jest w stanie zapłacić ponad 60 funtów za 1000 znaków ze spacją profesjonalnego tekstu reklamowego, to obie te osoby mogą u nas żyć, jak prawdziwi goście.
|
I co najważniejsze – nie musimy się ruszać ani poza granice naszego kraju, ani nawet poza pokój własnego domu.
|
|
|
|
|
|
|
Może mieliście już podobne doświadczenia z zagranicznym rynkiem copywritingowym?
Copywriting lokalny na rynek globalny.
Czy Copywriter z Polski może myśleć o poszerzaniu swej działalności o rynki zagraniczne?
Z takim pytaniem błąka się niejeden piszący rodak, wabiony zagranicznymi stawkami za teksty reklamowe.
Jednak czy takie osoby, jak ja czy ty posiadają realną szansę, by zaistnieć w świecie zagranicznych „gwiazd pióra”?
Przecież nie znamy panujących tam realiów, nie wiemy, w jaki sposób zachowują się Klienci, których my przypominać będziemy dopiero za kilka albo kilkanaście lat.
Czy to nam w czymś przeszkadza?
|
Teoretycznie nie powinno w przypadkach, gdy posiadamy głowę pełną pomysłów i cechujemy się ponadczasową kreatywnością i dobrze rozwiniętą wyobraźnią.
Jeżeli nawet praca ta wymagałaby przestudiowania pewnych aspektów, myślę, że oferowane nam potem pieniądze byłyby dobrą motywacją.
|
Dodatkowym plusem jest fakt, że jeśli już teraz przestawimy się jako copywriterzy na zagraniczne rynki, to gdy nowe trendy zagoszczą w naszym kraju, będziemy mieli na tyle duże doświadczenie i wykreowane referencje, że bez problemu zawojujemy polskim rynkiem reklamowym.
|
A co, jeżeli nie znamy języka, a umiejętności pozwalają nam zaskoczyć każdego klienta na świecie?
Wtedy możemy podjąć współpracę z wprawionym tłumaczem, który dokładnie odwzoruje wszystkie nasze myśli na ichniejszy język.
Czy będzie się to opłacało?
Realnie zakładając, że średniej wielkości szkocka firma jest w stanie zapłacić ponad 60 funtów za 1000 znaków ze spacją profesjonalnego tekstu reklamowego, to obie te osoby mogą u nas żyć, jak prawdziwi goście.
|
I co najważniejsze – nie musimy się ruszać ani poza granice naszego kraju, ani nawet poza pokój własnego domu.
|
|
|
|
|
|
|
Może mieliście już podobne doświadczenia z zagranicznym rynkiem copywritingowym?
Jak to wyglądało u was?
Podobne wpisy: