wtorek, Listopad 2nd, 2010

Wszystkich Świętych – dla jednych wspominanie, dla innych sprzedawanie.

Chyba każdy z nas był wczoraj na cmentarzu. Wielu pewnie nawiedziło ich kilka. Może nawet z niektórymi z was się wczoraj mijałem, a nawet tego nie wiedziałem.

Zauważyliście zapewne tych wszystkich uśmiechniętych sprzedawców zniczów i stroików, którzy nie tylko cieszyli się piękną pogodą ale przede wszystkim dużymi obrotami.

W moim mieście pojawił się nawet aspekt wyborczy – jeden z kandydatów na prezydenta miasta reklamował się na darmowych paczkach zapałek. Zadowolona facjata, porządny garnitur, tylko zapałki marne.

Ile mogą zarobić przez te kilka dni cmentarni sprzedawcy?

|

Od pewnego czasu, wbrew pozorom niewiele. A wszystko za sprawą rewelacyjnych ofert cenowych w hipermarketach.

Jak wyglądają ceny u sprzedawców cmentarnych:

- cena zniczy waha się zazwyczaj w granicach 2-50 złotych za sztukę;

- chryzantemy w doniczce, w zależności od miejsca sprzedaży, wynoszą przeważnie około 10-15 złotych;

- małe wiązanki: 20-35 zł; średnie wiązanki: ok. 60 zł; duże: nawet do 110 zł.

|

W hipermarkecie za wszystko zapłacimy około 15-25% taniej.

Dlatego cmentarni sprzedawcy zbijają największe zyski głównie na zapominalskich, kupujących na ostatnią chwilę klientów.

Zazwyczaj są to ludzie majętni, którzy nie mają w ciągu tygodnia czasu na odpowiednie zakupy i nie gardzą pieniądzem, by groby ich bliskich wyglądały jak z bajki.

Biznes rozpoczyna się już 30 października. Trwa do 1, a czasem nawet do 2 listopada. W ciągu tych 3-4 dni ciągłej pracy, przeciętny sprzedawca może liczyć na zyski, sięgające około 8000 złotych netto.

A jeszcze kilka lat temu kwota ta była co najmniej dwa razy większa.

Czy warto rozważyć taką opcję w przyszłym roku?


Podobne wpisy:

Category: Wiedza
You can follow any responses to this entry through the RSS 2.0 feed. You can leave a response, or trackback from your own site.
  • *

    Spam protection by WP Captcha-Free