Wszystkich Świętych – dla jednych wspominanie, dla innych sprzedawanie.
Chyba każdy z nas był wczoraj na cmentarzu. Wielu pewnie nawiedziło ich kilka. Może nawet z niektórymi z was się wczoraj mijałem, a nawet tego nie wiedziałem.
Zauważyliście zapewne tych wszystkich uśmiechniętych sprzedawców zniczów i stroików, którzy nie tylko cieszyli się piękną pogodą ale przede wszystkim dużymi obrotami.
W moim mieście pojawił się nawet aspekt wyborczy – jeden z kandydatów na prezydenta miasta reklamował się na darmowych paczkach zapałek. Zadowolona facjata, porządny garnitur, tylko zapałki marne.
Ile mogą zarobić przez te kilka dni cmentarni sprzedawcy?
|
Od pewnego czasu, wbrew pozorom niewiele. A wszystko za sprawą rewelacyjnych ofert cenowych w hipermarketach.
Jak wyglądają ceny u sprzedawców cmentarnych:
- cena zniczy waha się zazwyczaj w granicach 2-50 złotych za sztukę;
- chryzantemy w doniczce, w zależności od miejsca sprzedaży, wynoszą przeważnie około 10-15 złotych;
- małe wiązanki: 20-35 zł; średnie wiązanki: ok. 60 zł; duże: nawet do 110 zł.
|
W hipermarkecie za wszystko zapłacimy około 15-25% taniej.
Dlatego cmentarni sprzedawcy zbijają największe zyski głównie na zapominalskich, kupujących na ostatnią chwilę klientów.
Zazwyczaj są to ludzie majętni, którzy nie mają w ciągu tygodnia czasu na odpowiednie zakupy i nie gardzą pieniądzem, by groby ich bliskich wyglądały jak z bajki.
Biznes rozpoczyna się już 30 października. Trwa do 1, a czasem nawet do 2 listopada. W ciągu tych 3-4 dni ciągłej pracy, przeciętny sprzedawca może liczyć na zyski, sięgające około 8000 złotych netto.
A jeszcze kilka lat temu kwota ta była co najmniej dwa razy większa.
Wszystkich Świętych – dla jednych wspominanie, dla innych sprzedawanie.
Chyba każdy z nas był wczoraj na cmentarzu. Wielu pewnie nawiedziło ich kilka. Może nawet z niektórymi z was się wczoraj mijałem, a nawet tego nie wiedziałem.
Zauważyliście zapewne tych wszystkich uśmiechniętych sprzedawców zniczów i stroików, którzy nie tylko cieszyli się piękną pogodą ale przede wszystkim dużymi obrotami.
W moim mieście pojawił się nawet aspekt wyborczy – jeden z kandydatów na prezydenta miasta reklamował się na darmowych paczkach zapałek. Zadowolona facjata, porządny garnitur, tylko zapałki marne.
Ile mogą zarobić przez te kilka dni cmentarni sprzedawcy?
|
Od pewnego czasu, wbrew pozorom niewiele. A wszystko za sprawą rewelacyjnych ofert cenowych w hipermarketach.
Jak wyglądają ceny u sprzedawców cmentarnych:
- cena zniczy waha się zazwyczaj w granicach 2-50 złotych za sztukę;
- chryzantemy w doniczce, w zależności od miejsca sprzedaży, wynoszą przeważnie około 10-15 złotych;
- małe wiązanki: 20-35 zł; średnie wiązanki: ok. 60 zł; duże: nawet do 110 zł.
|
W hipermarkecie za wszystko zapłacimy około 15-25% taniej.
Dlatego cmentarni sprzedawcy zbijają największe zyski głównie na zapominalskich, kupujących na ostatnią chwilę klientów.
Zazwyczaj są to ludzie majętni, którzy nie mają w ciągu tygodnia czasu na odpowiednie zakupy i nie gardzą pieniądzem, by groby ich bliskich wyglądały jak z bajki.
Biznes rozpoczyna się już 30 października. Trwa do 1, a czasem nawet do 2 listopada. W ciągu tych 3-4 dni ciągłej pracy, przeciętny sprzedawca może liczyć na zyski, sięgające około 8000 złotych netto.
A jeszcze kilka lat temu kwota ta była co najmniej dwa razy większa.
Czy warto rozważyć taką opcję w przyszłym roku?
Podobne wpisy: