Blogerzy, którzy myślą, że na prowadzeniu swojego bloga zbiją fortunę – błądzą. Jeżeli już w ogóle coś zarobicie, to w większości przypadków wszystko zostanie pochłonięte przez hosting, opłatę domen i inne należności, które „utrzymują” nasz blogowy biznes przy życiu.
Pomyślcie teraz ile czasu tracicie, żeby napisać porządny wpis na swojego bloga. Możecie się bronić, że przecież jest to nasza branża i piszemy dla czytelników i własnej przyjemności.
Jednak będzie przyjemniej, gdy nasza praca zostanie nagrodzona, prawda?
I tutaj pojawiają się schody, bo mimo przekazywanej, często cennej wiedzy, nikt za nią nie chce zapłacić.
|
Prawda jest taka, że zarobi jedynie ten bloger, poruszający i wyczerpujący tematy, które wydane w formie e-booka przyniosłyby mu kilkanaście razy większy dochód. Wpis na blogu jest zazwyczaj traktowany jako tania pożywka, którą można poczytać w wolnej chwili, mając świadomość, że się dzięki niej nie zmądrzeje.
Będziemy tkwili przed naszymi komputerami, tracili wzrok. Po pewnym czasie zarośniemy jak małpy i zatoniemy we własnej pysze o umiejętnościach naszego pisania. Stracimy znajomych, zamażemy własny kontakt z rzeczywistością. Po jakimś czasie okaże się, że czyta nas grupa 60 gimnazjalistów. Zbierzemy ich maile, postaramy się o wydanie własnego e-booka. I tak bez końca.
Przyjdzie jednak pora, gdy idąc do łazienki spojrzymy odruchowo w lustro. Wyglądamy tak:
|
Wniosek:
Nie marnujmy czasu na pierdoły. Czytajmy książki, analizujmy i testujmy. Róbmy rzeczy sensowne, które od razu dają rezultaty i przynoszą bezpośredni dochód.
Gdybyśmy czas, poświęcony pisaniu bloga przeznaczyli na poszerzanie swej wiedzy, a nie dzielenie się niewielkim ziarenkiem, które posiadamy w swej głowie, już dawno bylibyśmy biznesmenami.
Czy na blogowaniu rzeczywiście można coś zarobić?
Blogerzy, którzy myślą, że na prowadzeniu swojego bloga zbiją fortunę – błądzą. Jeżeli już w ogóle coś zarobicie, to w większości przypadków wszystko zostanie pochłonięte przez hosting, opłatę domen i inne należności, które „utrzymują” nasz blogowy biznes przy życiu.
Pomyślcie teraz ile czasu tracicie, żeby napisać porządny wpis na swojego bloga. Możecie się bronić, że przecież jest to nasza branża i piszemy dla czytelników i własnej przyjemności.
Jednak będzie przyjemniej, gdy nasza praca zostanie nagrodzona, prawda?
I tutaj pojawiają się schody, bo mimo przekazywanej, często cennej wiedzy, nikt za nią nie chce zapłacić.
|
Prawda jest taka, że zarobi jedynie ten bloger, poruszający i wyczerpujący tematy, które wydane w formie e-booka przyniosłyby mu kilkanaście razy większy dochód. Wpis na blogu jest zazwyczaj traktowany jako tania pożywka, którą można poczytać w wolnej chwili, mając świadomość, że się dzięki niej nie zmądrzeje.
Będziemy tkwili przed naszymi komputerami, tracili wzrok. Po pewnym czasie zarośniemy jak małpy i zatoniemy we własnej pysze o umiejętnościach naszego pisania. Stracimy znajomych, zamażemy własny kontakt z rzeczywistością. Po jakimś czasie okaże się, że czyta nas grupa 60 gimnazjalistów. Zbierzemy ich maile, postaramy się o wydanie własnego e-booka. I tak bez końca.
Przyjdzie jednak pora, gdy idąc do łazienki spojrzymy odruchowo w lustro. Wyglądamy tak:
|
Wniosek:
Nie marnujmy czasu na pierdoły. Czytajmy książki, analizujmy i testujmy. Róbmy rzeczy sensowne, które od razu dają rezultaty i przynoszą bezpośredni dochód.
Gdybyśmy czas, poświęcony pisaniu bloga przeznaczyli na poszerzanie swej wiedzy, a nie dzielenie się niewielkim ziarenkiem, które posiadamy w swej głowie, już dawno bylibyśmy biznesmenami.
Podobne wpisy: