Jak „kurwa” pomogła zdobyć Kominkowi popularność w sieci.
Tak, tak. Chodzi o tego szarmanckiego gościa, który zdaniem Newsweeka zdobył ogromną popularność w sieci i teraz może już do końca życia wsuwać Burger Kingi i inne papiery.
Dlaczego piszę właśnie o nim?
Przede wszystkim jest to odpowiedź na mój poprzedni wpis, w którym stwierdziłem, że żaden bloger nie jest w stanie zarobić godziwych pieniędzy na pinkoleniu po klawiaturze.
On jest wyjątkiem. A z tego co wyczytałem, musiał się najpierw nieźle „nakurwować” żeby do tego dojść.
|
Pojawia się więc pytanie, kim powinien być bloger?
> buntownikiem?
> internetową dzi(e)wką?
> w niektórych momentach kompletnym chamem i bezczelnym dupkiem?
Chyba tylko tacy mogą zyskać prawdziwy rozgłos w sieci.
|
Nie wiem, czy w tym momencie wolałbym dużo zarabiać i słynąć z „napierdalania” po klawiaturze, czy może na razie nie przyjmować danin i po prostu pisać.
Nie wiem również czy czytanie osoby, która klnie jak najęta jest fajne, ciekawe i nowatorskie. Otwórz drzwi z pokoju i posłuchaj jak klnie twoja rodzina. Oni także mogą być Kominkami – ważne, by z pyska leciał gęsty dym.
|
Tak czy inaczej czytając Newsweeka widzę, że gość się dorobił. Dużym sukcesem było nawet to, że wszedłem na jego bloga. Jednak nie zauważam tam żadnych wulgaryzmów.
Istne blogowe nawrócenie polonistyczno-językowe.
Wspaniała sprawa.
Pewnie niedługo zgłosi się McDonalds.
|
P.S.
A odnosząc się do Twojej wypowiedzi, odnośnie Dr.Oetkera – może i jest „pizdą”, ale przynajmniej zdrowszą od Burger Kinga.
Jak „kurwa” pomogła zdobyć Kominkowi popularność w sieci.
Tak, tak. Chodzi o tego szarmanckiego gościa, który zdaniem Newsweeka zdobył ogromną popularność w sieci i teraz może już do końca życia wsuwać Burger Kingi i inne papiery.
Dlaczego piszę właśnie o nim?
Przede wszystkim jest to odpowiedź na mój poprzedni wpis, w którym stwierdziłem, że żaden bloger nie jest w stanie zarobić godziwych pieniędzy na pinkoleniu po klawiaturze.
On jest wyjątkiem. A z tego co wyczytałem, musiał się najpierw nieźle „nakurwować” żeby do tego dojść.
|
Pojawia się więc pytanie, kim powinien być bloger?
> buntownikiem?
> internetową dzi(e)wką?
> w niektórych momentach kompletnym chamem i bezczelnym dupkiem?
Chyba tylko tacy mogą zyskać prawdziwy rozgłos w sieci.
|
Nie wiem, czy w tym momencie wolałbym dużo zarabiać i słynąć z „napierdalania” po klawiaturze, czy może na razie nie przyjmować danin i po prostu pisać.
Nie wiem również czy czytanie osoby, która klnie jak najęta jest fajne, ciekawe i nowatorskie. Otwórz drzwi z pokoju i posłuchaj jak klnie twoja rodzina. Oni także mogą być Kominkami – ważne, by z pyska leciał gęsty dym.
|
Tak czy inaczej czytając Newsweeka widzę, że gość się dorobił. Dużym sukcesem było nawet to, że wszedłem na jego bloga. Jednak nie zauważam tam żadnych wulgaryzmów.
Istne blogowe nawrócenie polonistyczno-językowe.
Wspaniała sprawa.
Pewnie niedługo zgłosi się McDonalds.
|
P.S.
A odnosząc się do Twojej wypowiedzi, odnośnie Dr.Oetkera – może i jest „pizdą”, ale przynajmniej zdrowszą od Burger Kinga.
Podobne wpisy: