Dla mnie był to mocny sierpowy w szeroko uśmiechnięty pysk.
Garstka ludzi na etacie i gromada ociemniałych, podstarzałych, „pseudoinformatycznych” dziennikarzy (czyt. debili), śmieje się, że freelancer to szlachetniejsza nazwa osoby bezrobotnej.
No cholera jasna.
Z tym, że gdy na starość taki Wolny Strzelec zacznie czerpać pasywny dochód z zaszłych działalności internetowych (blogi, serwisy, itd.), tamci niestety już tego nie zobaczą.
Dlaczego?
Bo ich gówniana emerytura nie wystarczy nawet na opłatę internetowego abonamentu.
|
Żal serce ściska, że ludzie, którzy nie mają bladego pojęcia o freelancingu wykrzykują głupoty, zniechęcając przy tym innych do działania. Te wypowiedzi strasznie przypominają mi dziennikarzy „Fucktu”, gdzie mało się mówi, a dużo się pieprzy. Toteż gazetę polecam wyłącznie osobom, które pieprzenia w domu mają nad wyraz za mało.
Nie wiem czy to zazdrość, czy znikoma znajomość języka angielskiego sprawiają, że rośnie nam internetowa anty grupa, dla której wszelka innowacja, to jedna wielka dupa.
|
Przed wielką krytyką warto najpierw wejść w dane środowisko i przekonać się na własnej skórze, jak to właściwie wygląda. Robienie z siebie eksperta w dziedzinach, z którymi stykamy się przez sąsiada sprawi, że po kilku miesiącach ludzie zaczną nas uważać za barana.
|
Tak, drogi kolego, tfurco tamtego artykułu – jesteś pan baranem.
Freelancer – lepsza nazwa dla bezrobotnego?
Dla mnie był to mocny sierpowy w szeroko uśmiechnięty pysk.
Garstka ludzi na etacie i gromada ociemniałych, podstarzałych, „pseudoinformatycznych” dziennikarzy (czyt. debili), śmieje się, że freelancer to szlachetniejsza nazwa osoby bezrobotnej.
No cholera jasna.
Z tym, że gdy na starość taki Wolny Strzelec zacznie czerpać pasywny dochód z zaszłych działalności internetowych (blogi, serwisy, itd.), tamci niestety już tego nie zobaczą.
Dlaczego?
Bo ich gówniana emerytura nie wystarczy nawet na opłatę internetowego abonamentu.
|
Żal serce ściska, że ludzie, którzy nie mają bladego pojęcia o freelancingu wykrzykują głupoty, zniechęcając przy tym innych do działania. Te wypowiedzi strasznie przypominają mi dziennikarzy „Fucktu”, gdzie mało się mówi, a dużo się pieprzy. Toteż gazetę polecam wyłącznie osobom, które pieprzenia w domu mają nad wyraz za mało.
Nie wiem czy to zazdrość, czy znikoma znajomość języka angielskiego sprawiają, że rośnie nam internetowa anty grupa, dla której wszelka innowacja, to jedna wielka dupa.
|
Przed wielką krytyką warto najpierw wejść w dane środowisko i przekonać się na własnej skórze, jak to właściwie wygląda. Robienie z siebie eksperta w dziedzinach, z którymi stykamy się przez sąsiada sprawi, że po kilku miesiącach ludzie zaczną nas uważać za barana.
|
Tak, drogi kolego, tfurco tamtego artykułu – jesteś pan baranem.
A ja bezrobotnym.
Podobne wpisy: