Profesor z tytułami, czy stały dostęp do Internetu? To prawie jak wybierać między rezydencją, a zagrzybioną piwnicą. W dzisiejszych czasach, żaden profesor nie jest w stanie przebić wodospadu internetowych zasobów. To śmieszne, ale prawdziwa i aktualna wiedza czeka na nas dopiero po powrocie z kilkugodzinnego, w części przespanego, uczelnianego słuchowiska. Któż miałby jednak na tyle siły i chłonnego umysłu, by po upływie pracowniczej „dniówki” na uczelni, poszukiwać jeszcze jakieś cennej wiedzy w Internecie.
Wracamy z uczelni do domu. Kolokwialnie mówiąc – padamy na pysk. W momencie, gdy pojawia się przed nami najlepsza perspektywa na zdobycie cennych i praktycznych informacji z Internetu, nie mamy już nawet siły zjeść obiadu. Czego ciekawego nauczyłeś się dziś na uczelni? Rozwiązałem krzyżówkę, odklepałem kolosa ze ściągi, a w okienku poszliśmy z kumplami na browara. Wyniosłeś coś praktycznego? Jasne. Na kolosie warto siedzieć na początku, bo profesor pilnuje na końcu. A no i w knajpie chyba piwo z wodą mieszają, bo niedobre jak cholera. To fajnie tam macie na tej uczelni. Trzeba sobie było wybrać kierunek z perspektywami, po którym dobrze zarobisz, a nie jakieś dziadostwo.
Na przestarzałej wiedzy nigdy nie zarobisz. Nawet na dobrych kierunkach przewija się myśl profesorska z lat 90-tych. Tną nas z podstawowych reguł, metod obliczania i definicji. To są podstawy, które faktycznie musimy umieć. I które można ze studentem przerobić w ciągu roku, góra dwóch. A na co pozostałe lata? Zapewnienie profesorowi stanowiska pracy? Gdyby się rozwijał i miał aktualne wiadomości – należy mu się bez dwóch zdań. Ale profesor, obrośnięty w piórka, swoje już zrobił. Więcej mu się nie chce. Dlatego staje się bezużyteczny. Jeśli będzie uczciwy, powie Ci, że sama uczelnia to nie wszystko. Trzeba się jeszcze rozwijać samemu w domu.
To dlaczego zabieracie nam tyle czasu, tłukąc przestarzałe, nie mające już odzwierciedlenia w rzeczywistości reguły i obserwacje? Skoro nie chcecie się dla nas rozwijać, a wolicie pisać książki, które po roku i tak nie będą już miały racji bytu, skróćcie Waszą pracę i nasze słuchowisko. Zrzeknijcie się części pensji i piszcie więcej książek. A zaoszczędzone pieniądze, niech państwo przeznaczy na darmowy dostęp do Internetu, dofinansowanie do laptopa i dobrych szkoleń, prowadzonych przez praktyczne przedsiębiorstwa.
