Mailing umożliwia najszybszą i często najbardziej efektywną komunikację z klientem. Każdego dnia walczymy o to, by nasze wiadomości e-mail były jasnym i adekwatnym przekazem, mobilizującym do zakupu danego produktu lub usługi. Niestety, w ferworze walki bardzo często zapominamy o tym, czego dany subskrybent może żądać od nas samych. Czy w ogóle może czegoś żądać? Przecież poświęcamy dla niego dziesiątki godzin, analizujemy jego zachowania i pragnienia. Czy po tym wszystkim mogą go jeszcze dręczyć jakiekolwiek niejasności? Okazuje się, że każdy początkujący subskrybent stawia przyszłemu nadawcy mailingu 9 zasadniczych pytań, od których zależy ich późniejsza relacja biznesowa.

Jeszcze niedawno pisaliśmy artykuł o adekwatności w mailingu. Mailing, który jest rzetelnie napisany, precyzyjnie opracowany i skierowany do właściwego targetu osób pod właściwym kątem może zapewnić sukces całej kampanii e-mail marketingu. Okazuje się jednak, że sama adekwatność to tylko kropla w morzu starań o potencjalnego klienta.

Mailing – 9 pytań subskrybenta

1. Co możesz mi obiecać?

Codziennie otrzymujemy dziesiątki propozycji wstąpienia do listy mailingowej subskrybentów jakiejś firmy. Oferty dwoją się i troją, a my mamy już wszystkiego po dziurki w nosie. Wielu właścicieli biuletynu sądzi, że zwykłe: „Zapisz się do naszego biuletynu!” wystarczy. Niestety nie. Dopóki dokładnie nie określisz czego dotyczy biuletyn i jakie tematy będą w nim poruszane, nikt Cię nie poprze – mamy już za dużo śmieci w naszych skrzynkach mailowych.

2. Czy mógłbyś mi rozjaśnić, o co Ci chodzi?

Jak pokazać subskrybentowi, że warto dołączyć do naszego biuletynu? Rozebrać się? A może go przekupić? Wystarczy zademonstrować próbkę swoich możliwości. Przecież każdy z nas lubi otrzymywać coś za darmo – nawet jeśli w ogólnym odczuciu jest to bardzo niewiele. Wyślij próbkę swojego biuletynu potencjalnemu subskrybentowi i zaczekaj na jego reakcję. W większości przypadków powinna być pozytywna (co oczywiście zależy od poziomu merytorycznego przesłanej próby).

Zobacz także:  Jak skutecznie zarządzać procesem komunikacji marketingowej w erze cyfrowej?

3. Jak często chcesz mi coś wysyłać?

Właściciel listy mailingowej unika tego pytania jak ognia. Boimy się standaryzacji, bo po pewnym czasie zacznie nas ona ograniczać. Jednak zaufany wydawca biuletynu powinien przygotować subskrybenta na „karmienie”. Nie próbuj oszukać uczestników Twojej listy, bo bardzo szybko z niej znikną. Jeśli wiesz, że częstotliwość wysyłanych wiadomości e-mail nie przekroczy tygodniowo 3 sztuk, napisz o tym subskrybentom. Niech wiedzą. Niech oczekują.

4. I co ja z tego będę miał?

Nie musimy się oszukiwać – biuletyn powstaje z myślą o przyszłych zarobkach. Pytanie brzmi – czy kasa przesłoniła zdolność logicznego myślenia i zmaterializowała nasze umysły, czy może chcemy dokonać podziału zysku po połowie: ja kasa, subskrybent wiedza. Szanuj swojego subskrybenta i oferuj mu to, co najlepsze. W końcu to dzięki niemu funkcjonujesz i dzięki jego inwestycjom wybierzesz się w tym roku na kolejne wakacje. Pamiętaj o nagrodach.

5. Czy mógłbym Ci coś zasugerować?

W naszych listach mailingowych możemy wyróżnić dwie grupy klientów: czynnych i biernych. Bierni czytają, bądź nie otwierają naszych wiadomości. Czynni kupują i coraz częściej dorzucają swoje trzy grosze, stając się poniekąd współtwórcami list mailingowych, w których uczestniczą. Częściowe umożliwienie subskrybentowi kontroli nad procesem komunikacji oraz treści otrzymywanych wiadomości z pewnością wyjdzie Wam na dobre.

6. Co miałbym Ci o sobie powiedzieć?

Jakich informacji wymagasz od swojego subskrybenta? Czy nie żądasz zbyt wiele w czasach, w których każdy z nas wolałby zachować pewną anonimowość? Nie przesadzaj z ilością pozycji w formularzu zapisu na listę mailingową. Pamiętaj, że większość informacji możesz wyciągnąć od subskrybenta w trakcie jego pobytu na Twojej liście. Nie działaj zbyt pochopnie i uważaj, by nie wystraszyć swojego subskrybenta już na samym początku znajomości.

7. Dlaczego miałbym obdarzyć Cię zaufaniem?

Zobacz także:  Marketing Wielopoziomowy – reakcje na prowokacje.

Łatwowierność nie jest w cenie. Coraz częściej to właśnie przez łatwowierność tracimy największą ilość naszych pieniędzy, dokonując nietrafionych inwestycji. Jak zatem zdobyć zaufanie klienta, gdy już od samego początku stawia nas pod ścianą? Przede wszystkim konstruując perswazyjną i wyczerpującą politykę prywatności, która przekona subskrybenta, że nie jesteś kolejnym naciągaczem, który zniknie po kilku dniach od otrzymania przelewu na wskazane konto bankowe.

8. Czy działasz na prostych zasadach?

Niektórzy właściciele list mailingowych bardzo komplikują sobie życie. Chcąc zrobić coś zbyt dobrze, niszczą całą wykonaną robotę, pozostając właściwie z niczym. Jeżeli proces użytkowania subskrypcji jest prosty i przyjemny, z pewnością nikt nie zrezygnuje z Twojej oferty. Przypadek ten odnosi się przede wszystkim do etapu rejestracji do listy mailingowej. Pamiętaj o tym, że Twój główny haczyk – formularz zapisu na listę – powinien być umieszczony w widocznym miejscu, w pełnej gotowości.

9. Czy mógłbyś potwierdzić, że już u Ciebie jestem?

Subskrybent, który zapisuje się na Twoją listę mailingową oczekuje dynamicznego rezultatu. Zazwyczaj wygląda to tak, że na samym początku obiecujesz klientowi próbkę (przynętę), która ma zwabić go do Twojej sieci. Jeżeli nie otrzyma on tej przynęty natychmiast po poprawnym zaliczeniu procesu rejestracji, może się na Ciebie obrazić i już nigdy tu nie wrócić. Zawsze powinieneś pamiętać o wiadomości powitalnej i automatycznym dostarczeniu obiecanej próbki. Nie daj klientowi zasnąć i zadbaj o jego zaangażowanie. W końcu to Twój interes.

Autor: Bogdan Matecki

Jako doświadczony doradca podatkowy, zdobywałem wiedzę i umiejętności, pracując w czołowych firmach doradczych w Polsce i na świecie. Moja pasja do finansów i podatków pozwoliła mi zgłębić tajniki tej branży, a teraz chcę dzielić się swoją wiedzą z Wami. Dlatego stworzyłem ten blog – miejsce, gdzie znajdziecie praktyczne porady, analizy i wskazówki oparte na wieloletnim doświadczeniu.