W przyszłości chciałbym być bogaczem – takie zdanie w większości przypadków nie ma żadnego znaczenia, bo…
Po pierwsze – ja już chcę być bogaty (nie jestem już taki młody, żeby czekać kolejne kilkadziesiąt lat na mannę z nieba).
Po drugie – nie chcę być aż tak bardzo bogaty (nie zależy mi na miliardach, a na zadowalających przelewach na konto bankowe, bez znacznej ingerencji w biznes).
I po trzecie – nie chcę tych pieniędzy dostawać ot tak (większą satysfakcję sprawi mi dojście do bogactwa samodzielnie, niż zasilanie portfela przez bogatego wuja z Ameryki).
W jaki sposób to osiągnąć?|
- Zmień swoje nastawienie do życia.
Nie ogłaszaj wszem i wobec, jakie to Twoje życie jest do dupy, ile to się napracujesz, naużerasz z dziećmi i jak niewiele czasu masz na własne przyjemności. Raz, że takie „pielenie o Szopenie” nic Ci nie daje, a dwa, że tak naprawdę oprócz Ciebie nikogo to nie interesuje. Każdy ma swoje problemy, więc po co ma wysłuchiwać kolejnej płaczki, która jeszcze bardziej spieprzy mu dzisiejszy humor.
Dostrzegaj aspekty pozytywne, a negatywy usuń na dalszy plan – w taki sposób żyje się łatwiej i aktywniej. Złe rzeczy i tak w końcu nadejdą i zaczną nam ciążyć, jak kula u nogi. Sztuką jest je zwalczyć i uwolnić się z więzów. Tylko wtedy będziemy mieli szansę osiągnąć coś wielkiego.
- Uwierz we własne siły i możliwości.
Każdy z nas posiada równe szanse w pościgu za dostatkiem. Nieprawdą jest, że niektóry rodzą się z aspektami, które ułatwiają im późniejszą karierę – no chyba, że mówimy o piosenkarzach, lub John’ym 11 palców. 90% sukcesu to nasza ciężka praca i zaangażowanie w ciągu całego życia. I nie chodzi tu o zdobycie tytułu profesora z marketingu i zarządzania (zarobki niewiele powyżej 4000 złotych), a aktywne poszukiwanie i zainteresowanie sferami, które mają potencjał, na których będzie można zarobić. Ciągłe zwalanie winy na Najwyższego, że nie obdarował nas żadnym talentem jest bluźnierstwem. Powinniśmy raczej stwierdzić przed lustrem, jak strasznie się „opierdzielamy” i jak niewiele robimy w kierunku naszego bogactwa.
- Nie patrz, ile zarobisz, ale ile dzięki temu zrobisz.
Stałe spoglądanie do pustego portfela nie daje zbyt dużej motywacji. Po cholerę tam patrzysz. Ile dziś zrobiłeś, żeby go zapełnić? A jeżeli już pojawił się bananek na Twojej twarzy, bo byłeś dziś na dniówce, to powiedz mi dlaczego jest w nim tak niewiele pieniędzy? Przecież chcesz zarabiać więcej, prawda? No tak, ale samą dniówką to Ty milionów nie zarobisz. Nie myśl o tym, jak niewiele pieniędzy masz w portfelu. Zastanawiaj się raczej nad tym, co mógłbyś jeszcze dziś zrobić, żeby tych pieniędzy było więcej.
- Nigdy się nie poddawaj.
No tak, bardzo sympatycznie wypowiada się te słowa, gdy wszystko Ci się udaje, a mnie szlag trafia, bo kolejny pomysł okazał się zwykłą tandetą. Ale to w końcu moja wina, że wymyśliłem coś tak naiwnego. Poświęciłem temu zbyt mało czasu. Poza tym nie ma co się załamywać – taka analiza i weryfikacja mojego niepowodzenia może być przestrogą dla wielu innych ludzi. Dlaczego więc o tym nie napisać i jeszcze na tym zarobić?
- Myśl, jakbyś już był bogaty.
Otaczaj się drogimi przedmiotami, zachowuj się jak osoba, która zarabia kilkanaście razy więcej, niż Ty obecnie. Tylko w ten sposób uwierzysz we własne możliwości i dostrzeżesz fakt, że bogactwo jest realne (w końcu wczoraj kupiłeś sobie zegarek za 400 złotych).
Dodatkowo pamiętaj o tym, że duży wpływ na Twoje myślenie ma to, w jaki sposób postrzegają Cię inni ludzie. Jeśli zauważą, że stałeś się bardziej przedsiębiorczy i wyglądasz elegancko, automatycznie wrzucą Cię do worka z napisem „biznesmen”. Wtedy będzie Ci nieco łatwiej myśleć o bogactwie i o tym, co jeszcze możesz osiągnąć. A co do tego wyglądu – zamiast 400 złotych możesz przecież kupić zegarek za 100 złotych, który wygląda na co najmniej cztery razy tyle). Tak, to już będzie zachowanie początkującego przedsiębiorcy.
