Podróże w najdalsze, tajemnicze i przepiękne zakątki świata – to marzenie milionów ludzi, którzy są już zmęczeni szarym, monotonnym i oklepanym życiem, w którym dzień kolejny praktycznie niczym nie różni się od dnia poprzedniego.
Freelancerzy, z racji pełnej niezależności pracowniczej, mogą sobie pozwalać na takie wyjazdy częściej, niż osoby pracujące na etacie – podporządkowane mechanizmom dążącej do doskonałości cywilizacji. Niektórzy z nich (wykonujących pracę za pośrednictwem sieci internetowej), coraz poważniej zastanawiają się nad wprowadzeniem w swoje życie pełnej niezależności od lokalizacji.
Powstaje wtedy pytanie, czy taka niezależność jest jednoznaczna z wykluczeniem pożycia małżeńskiego i prawidłowego funkcjonowania związku partnerskiego?
„Jak sobie pościelisz, tak się wyśpisz” – to powiedzenie nie ma w tym przypadku większego przesłania. Jednak w przypadku niezależności od lokalizacji z osobą towarzyszącą, moglibyśmy powiedzieć – „Jak sobie wybierzesz, tak sobie pojeździsz”.
Tak naprawdę niewielu ludzi jest skłonnych do wyjazdu na długi okres czasu w nieznane dotąd miejsce, licząc się z ewentualnym ryzykiem. Samemu może i mamy chęci, ale co wtedy, gdy nasza druga połowa nie zgadza się na stawiane jej warunki?
Tutaj sprawa nieco się komplikuje. My jesteśmy chętni – w końcu naszą pracę możemy wykonywać z każdego miejsca na świecie, w którym mamy dostęp do internetu. Jednak co z naszą drugą połówką, która pracuje na etacie i nie może sobie pozwolić na taki wyjazd?
Możemy jej wtedy zaproponować, że tylko jedno z nas będzie pracowało – JA. Jednak należy pamiętać, że w tym wypadku generowane przez nas wynagrodzenie znika dwa razy szybciej. Czy można coś z tym zrobić?
Jasne, że tak.
Zaproponować kobiecie, by została Freelancerem.
