Siedzisz w zaciszu własnego domu w wygodnym fotelu i zamiast dłubać w nosie, skręcasz długopisy – nim minie godzina, ukręcisz ich miliony. Taki już z Ciebie Speedy Gonzales. To nic, że córka nie może Cię dostrzec między dziesiątkami ogromnych kartonów. To nic, że od kilku godzin słyszy tylko „pierdolizmy”, wydobywające się spod sterty złożonych długopisów. Matka teraz ciężko pracuje – Ty nie możesz jej przeszkadzać, a ona nie może sobie nawet pierdnąć, bo spowolni to cały cykl produkcyjny. Czy tak ma wyglądać wymarzona praca, która pozwala zarobić tysiące złotych miesięcznie? Czy taka sytuacja oznacza, że Chińczycy mieli już swój koniec świata?
Wielki obrońco długopisowych biznesów
Ty, mieszkający na zadupiu i nie mający żadnych perspektyw na zdobycie dobrze płatnej pracy. Na skręcaniu długopisów nie zarobisz! Taka praca w domu po prostu nie istnieje. Bezrobocie jest wszechobecne. Tak samo jak głupota ludzi, którzy zgadzają się na skręcanie długopisów za 15 groszy.
Przejrzyj internetowe aukcje. Widzisz setki ofert długopisów, które przy większych zamówieniach przekładają się na koszt jednostkowy rzędu 16 groszy za sztukę? I to jeszcze z grawerunkiem… Czy ten szanowny biznesmen, który da Ci rzekomo zarobić na skręcaniu długopisów oszalał? Płaci 15 groszy za sztukę, by zarobić 16 groszy. Rzekłbyś groszowy biznes życia. Ale ponoć kto zbiera grosze, ten ma w życiu szczęście.
On to faktycznie ma szczęście…
Znalazł Cię i zaoferował złote góry, bez żadnego pokrycia. Prosi Cię tylko o przesłanie kilkudziesięciu złotych we wskazane miejsce (na pokrycie kartonów z elementami długopisów, które niebawem do Ciebie trafią) i potem pamięć o nim niknie. Tak samo jak Twoja teoria o wielkim biznesie na skręcaniu długopisów.
Czy nasza naiwność jest czymś wrodzonym, czy może chwytamy się pierwszej lepszej okazji na duże pieniądze, bo jesteśmy zbyt leniwi, by dokładnie zanalizować daną propozycję?
Skręcanie długopisów – na tym nie zarobisz!
Praca w domu jest opłacalna tylko wtedy, gdy jest uczciwie wykonywana. Mając tysiące spraw na głowie i garstkę biegających dzieciaków, ciężko o przykładne wykonywanie powierzonego nam zadania. Dlatego coraz rzadziej pojawiają się tzw. „opcje pracy dla wszystkich”, bez względu na doświadczenie czy posiadane umiejętności. Takie, jak składanie długopisów.
Ale przecież to jest co innego… To jest fajne… Wymaga wprawy rąk i koordynacji… 100 długopisów nie machniesz w 60 minut… A czy Ty chociaż próbowałeś? W godzinę skręcisz ich o wiele więcej. Pomnóż sobie „o wiele więcej” przez dwa. Wyjdzie Ci godzinowa wydajność chińskiego pracownika.
Skręcanie długopisów jest oszustwem. Dlaczego?
I. NIKT NIE ZAPŁACI CI ZA DŁUGOPIS WIĘCEJ, NIŻ MOŻE NA NIM ZAROBIĆ. CHYBA, ŻE PIERZE BRUDNE GROSZE.
II. DLACZEGO NIE POWIERZYŁ NIKT TEJ PRACY CHIŃCZYKOM? CZYŻBY BYLI ZA MĄDRZY NA NASZE PODEJRZANE BIZNESY? ZATEM JEDZMY WIĘCEJ RYŻU.
III. BRAK OKREŚLONEJ FORMY UMOWY, PRECYZYJNEJ KWOTY, FAKTURY VAT – ZGADUJ ZGADULA, KTO CIĘ ZROBI W C…..
IV. PO CO SIĘ UCZYĆ? PO CO ZAKŁADAĆ WŁASNE FIRMY? LEPIEJ SKRĘCAĆ. I BYĆ WKRĘCANYM.
Nie daj się ogłupić oszustom. Praca w domu obfituje w różnorodne zawody typu freelance, z których każdy może znaleźć coś dla siebie. I choć nie będzie to „praca z miejsca”, to poświęcenie czasu na dokształcenie specjalistycznych umiejętności da Ci o wiele więcej pożytku. I pieniędzy.
Czas przejrzeć na oczy i dać dobrą poradę swoim znajomym.
Podziel się artykułem z innymi i nie daj zarabiać na ludzkiej naiwności.
